Moje zmagania z depresją

Druga strona…

Niedawno po naszym osiedlu jeździł sobie samochód z megafonami z których płynęły ostrzeżenia o rychłej apokalipsie.  Przypomniałem sobie fragment książki Marka Hłasko ” Piękni Dwudziestoletni „. Marek pisał, że w jego czasach młodzi ludzie odreagowując socrealizm zwykli powtarzać: ” Truman, Truman spuść ta bania, bo jest nie do wytrzymania „. Dziś nie ma Trumana ale pozostał socjalizm  cokolwiek zamaskowany ale jednak. Ludzie nie mogąc sobie poradzić z rzeczywistością zamiast do Trumana odnoszą się wprost do Boga niemal prosząc Go aby coś z tym zrobił.  Naturalnym remedium na niedoskonałości  naszego świata wydaje się być koniec porządku rzeczy i nowe rozdanie. Apokalipsa jest czymś nie tylko spodziewanym ale wręcz oczekiwanym. Szaleństwo czy desperacja ??  A, może konieczność ?? Wiele lat temu Jan Pietrzak tak zakończył jeden ze swoich standów: ” ….historia uczy nas jednego, że nigdy nikogo niczego nie nauczyła „.  Nic więc dziwnego, że niektórzy przestali już pokładać nadzieje w powolne, ewolucyjne zmiany, które świat mogą uczynić lepszym i sprawiedliwszym. Trudno zresztą mówić o prawdziwej nadziei w sytuacji gdy mamy nadzieję jedynie na to, że może nie będzie już gorzej.  Ale na to też bym nie liczył.  Niedawno widziałem w jednym z tygodników zdjęcie Obamy w gabinecie owalnym jak, ten nonszalancko oparty jedną nogą o biurko, rozmawia z kimś przez telefon. Jeśli sądzisz, że tematem rozmowy była katastrofalna sytuacja umierających z głodu dzieci w Afryce, to rzecz jasna się mylisz. Podpis pod zdjęciem wyjaśniał, że oto Prezydent Obama rozmawia z ( jakimś zastępcą pionka ? ) szefem izby reprezentantów senatu na temat ataku na Syrie.  Tematem więc nie była głodna Afryka, ale śmierć kolejnych kilkudziesięciu tysięcy ludzi w wyniku awantury wojennej. To ich naprawdę kręci. Premier Francji był podobno ostatnio bardzo niezadowolony kiedy Obama odwołał w ostatniej chwili atak powietrzny na Syrię. Od wieków nic się nie zmienia. Wciąż, to samo wojna, głód, choroby.  Pomimo całego postępu technologicznego, nauki, medycyny nadal jesteśmy mentalnymi jaskiniowcami, brak nam elementarnej świadomości tego co najistotniejsze. A, co może być istotniejsze od władzy, kontroli, życia w luksusie ??? Fakt, że to tylko stan przejściowy. Czas jest nieubłagany. W końcu dla każdego nadejdzie ostanie 7 sekund. Głupio będzie gdy zdamy sobie sprawę, że wszystkie złe rzeczy jakie zrobiliśmy aby zdobyć sławę, bogactwo, władzę zrobiliśmy na próżno, bo nic z tych rzeczy nie zachowamy i nie zabierzemy ze sobą na drugą stronę jaka by ona nie była.

Post a Comment