Moje zmagania z depresją

Mała dygresja, przerywnik lub refleksja nie na temat ….

….

Kolejny raz mnie , to spotkało tym razem nie zrobiłem niczego złego, a pomimo, to…

Dzień wstał ciepły wręcz parny, tak jak większość poprzednich. Z rana pojechałem po małe zakupy, a potem zabrałem Jania do sąsiadów, u których właśnie przebywał wnuczek, Bartuś, niemal jego rówieśnik. Chłopcy bawili się całkiem fajnie przez jakąś godzinę lub trochę więcej , a ja w tym czasie miałem okazję żeby „przemaglować” z sąsiadem kilka tzw. tematów ogólnych. Do domu wróciliśmy w dobrych nastrojach , Jaś spocony ale wybawiony, ja spocony ale wygadany. Jaś trafił pod prysznic, a ja oczekując na swoją kolej zająłem się własną toaletą czyli niczym zdrożnym, tak mi się wtedy przynajmniej wydawało.

To było chyba z dwa miesiące temu, a może więcej ?? Dziś już nie pamiętam, co się wtedy wydarzyło ale miała miejsce jakaś awantura domowa o „ za słoną zupę „ z tym, że w roli napastnika wystąpiła, wbrew stereotypom, dominująca strona związku partnerskiego czyli ONA.

Ponieważ był, to już może ze stu tysięczny epizod tego typu postanowiłem przeciwdziałać przepełniającej mnie frustracji i upuścić jej trochę poprzez pisaninę. Ta forma autopsychoterapii jest niezwykle popularna i czasami zwana popełnieniem książki, kiedy grafomańskie popisy frustrata zostaną ujawnione szerszej publice. To niesie ze sobą mnóstwo przykrych skutków znanych też jako konsekwencje. Należy się więc starać aby nasze gryzmoły utrzymały status „ kompletnie niejawnych „. Wyjątkiem od tej zasady są sytuacje kiedy, to frustrat jest już do tego stopnia zdesperowany potrzebą upuszczenia pary, że kompletnie mu zwisa, iż ludzie będą wytykać go na ulicy palcami, mówiąc: „ …patrz, to ten ekshibicjonista, co się obnaża na swoim blogu ”!

Pisanie bloga, to nic zabawnego, a może też być niebezpieczne gdy piszemy o sobie.

Częściowo podzielam pogląd, przypisywany Barackowi Obamie jakoby „…blogi internetowe zagrażają demokracji ! ” z tym, że akurat nie jestem pewien czy demokracji ?? Z pewnością grożą ośmieszeniem ich autorom czego blogerzy zdają się nie dostrzegać w czym doskonale naśladują polityków z tym zastrzeżeniem, że bloger ośmiesza się za friko ( z wyłączeniem Kasiu Tusku i innych tego typu ), a polityk nie. Taki na przykład Obama nie dość, że dostaje całkiem sporą gratyfikacje w najbardziej popularnej walucie świata, to jeszcze cieszy się medialnym prestiżem i nagrodą Nobla w dziedzinie pokoju. Ludzie są jednak głupi jacyś…..ja również niestety jestem człowiekiem. To w dzisiejszych czasach dość niewybaczalne. Lepiej być taboretem albo tosterem na przykład. Taborety i tostery współczesne poznajemy w skutek ich czynów , a  znajomości te zostawiają z reguły dość nieprzyjemne reperkusje i wspomnienia więc należy ich ( taboretów, tosterów ) unikać. Jest, to niestety dość trudne ponieważ do złudzenia przypominają łone LUDZI !!!

 

Post a Comment