Moje zmagania z depresją

Strasznie mało istotne sprawy mnie zajęły…

..przynajmniej z punktu widzenia ich ważności dla świata o całym universum nie mówiąc. Wracam więc do terapii czyli pisania. Ponieważ tyle czasu się ” leniłem „, to teraz muszę zabrać się za coś na prawdę poważnego. Tym” czymś ” będzie BÓG!

Idea Boga jako fundamentu wiary jest już dostatecznie dobrze znana i nie chodzi mi tylko o Chrześcijaństwo  lub Islam. Mnie interesuje źródło potrzeby zaprzeczania Jego istnieniu. Ateizm i jego pochodne nie wynikają bowiem z braku dowodów na istnienie Boga gdyż dowodów na Jego nieistnienie również brak.

Znane jest mi kilka powodów niechęci do uznania możliwości, że Bóg to nie tylko metafora lub idea. Jedna z nich, to niepokój związany z piekłem. Oczywiście ktoś się obruszy, że w takim razie tylko kanalie nie wierzą w Boga, a tak nie jest. Czy na pewno??

Ludzie negują Boga z wielu powodów ale najbardziej zabawne jest gdy robi, to osoba co do której epitet kanalia, oszust, kłamca, nikczemnik pasuje jak ulał. Osoby nikczemnej kondycji, jak rzekł by zapewne Sienkiewicz, dominują w tym gronie. Why ?? To proste !  Bóg kojarzy się z niebem ale i z piekłem. To piekło właśnie jest elementem niepożądanym.

Więc jeśli negujesz Boga, to nie martwisz się o konsekwencje swojego życia, prawda ?? ” Hulaj dusza, piekła nie ma ! ” A jak nie ma piekła, to i Boga ! Co prawda deiści nie negują Boga tak jak ateiści ale w tym poglądzie również nie ma miejsca na piekło bo Bóg się nami w ogóle nie przejmuje. Stąd zapewne głownie wynika zapał z jakim pogląd na istnienie Boga jest zwalczany.

Wypada więc zadać pytanie: co, komu Bóg przeszkadza ?? Fakt istnienia lub nieistnienia Boga dla ludzi prawych jest niemal BEZ ZNACZENIA ! Nie można starać się być dobrym, prawym człowiekiem tylko dla tego, że może trafimy do nieba albo nie trafimy do piekła. To istotnie zabawne gdy ktoś tak myśli.  Jeszcze bardziej zabawne jest gdy pogląd na istnienie Boga utożsamiany jest z religią. Religia i wiara lub powiedzmy teza, że Bóg istnieje to jednak nie to samo. Dowcip polega na tym, żeby żyć w sposób, który nie daje nam powodów do obaw co do naszej ewentualnej , dalszej egzystencji po życiu. Jest, to niestety niezbyt proste. Po pierwsze jesteśmy niedoskonali i jako tacy popełniamy błędy większe lub mniejsze. Po drugie nie lubimy jednak się do nich przyznawać, a co dopiero je naprawiać. To wymaga wysiłku, a wokół wszyscy uważają, że życie ma być miłe, łatwe, szczęśliwe, przyjemne.

Fakt, że wszyscy tak uważają nie znaczy, że mają rację, a może oznaczać, że ich świadomość jest na poziomie społeczności lemingów czyli dość skąpej.  Dla tego zawsze gdy słyszę deklarację, że Boga nie ma, zastanawiam się dlaczego osoba publiczna jakiś naukowiec lub celebryta na przykład, to podkreśla ?? Czasem nie mogę się oprzeć wrażeniu, że są ludzie, którym bardzo na tym zależy. Jeżeli tak, to robi się naprawdę ciekawie. Mamy bowiem do czynienia z kolejnym systemem, którego opozycyjność w stosunku do systemów religijnych jest wielce wymowna. System bez Boga jest systemem pełnej kontroli gdyż nie zostawia nawet cienia nadziei.  To taka forma uzależnienia… 😉 ale o tym kiedy indziej.

Post a Comment